Pustułki na Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 2

w Jastrzębiu Zdroju

8 lipca 2009 15:00

Przepraszam, że nie aktualizowałem strony na bieżąco, ale kompletny brak czasu...

A więc najpierw pisklaki ze starszego gniazda. Uciekły! Im się udało. Pod koniec tygodnia zaczęły jeden po drugim wylatywać. Nie wiem, gdzie odleciały, w każdym razie latających tutaj nie widać. Obserwując w sobotę i niedzielę latające pustułki nigdy nie było widać więcej jak cztery ptaki. Inna sprawa, że z dachu szpitala dochodził dość specyficzny jazgot, więc podejrzewam, że przez weekend urzędowały właśnie tam. Te przynajmnej miały większe szanse.

A ptaki z młodszego gniazda? Jeszcze w trakcie stawiania rusztowań, jedna pustułka zdechła. Zawiniła natura? Czy ludzie? Dziś obserwując młode pustułki widzę dwie, nie wiem gdzie się chowa trzecia. Pracownicy szpitala mogą je śledzić przez sieć na bieżąco (zrzut z kamery):

Jeszcze w niedzielę, kiedy nie były prowadzone żadne prace na dachu szpitala siadało cztery pustułki, wyruszając z dachu do lotów. Duże kółeczko i powrót. Tak się zastanawiam, czy młode pustułki, które właśnie opuściły gniazdo nie próbują na razie urzędować na dachu.

Od poniedziałku znowu prace i na dachu i na rusztowaniach. Właściwie to prace zaczynają w godzinach popołudniowych, a kończą późnym popołudniem. Chyba, żeby nie przeszkadzać za bardzo pierwszej zmianie.

W weekend nad szpitalem cztery pustułki, wczoraj już żadnej. Dopiero wieczorem przylatuje jedna. Pokrążyła i odleciała. Teraz od kilku godzin nie widzę żadnej.

Młode pustułki już w pełni opierzone, choć jeszcze im gdzieniegdzie sterczy puch. Tak sądząc po rozwoju tych ze starszego gniazda potrzebują jeszcze tygodnia czy dwóch. Jeśli wylecą wcześniej, to raczej długo latać nie będą.

Nie wiem, czy moje obserwacje pustułek są dokładne. Można zawsze było zauważyć, że nie lecą ze zdobyczą prosto do gniazda, ale najpierw siadają na dachu i się "odzywają", chyba ostrzegając młode, a dopiero później wlatywały do gniazda. I stare pustułki nie przebywały w gnieździe. Urzędowały głównie na dachu.

Teraz dach okupują robotnicy, na rusztowaniach usiąść się nie da, bo przesłaniają je szmatami. Cienko to widzę. Coraz rzadziej udaje mi się zobaczyć latającą pustułkę, czasem po kilka godzin ich nie widać. No nic, zobaczymy czy wrócą wieczorem.

I tak na chwilę odejdę od tematu: parę lat temu władze Jastrzębia starały się sprowadzić na teren OWN (taki duży kompleks leśny w Jastrzębiu) Leśny Park Niespodzianek z Ustronia. Coś tam z tych rozmów nie wyszło. Mielibyśmy możliwość pooglądania ptaków w klatkach za parę złotych, czy może nawet ich krótkich przelotów. Kiedy drapieżne ptaki same do nas zawitały, to staramy się żeby już raczej nie wróciły - bo to kłopot.