25 czerwca 2009 godz. 17:30
A rusztowanie sobie rośnie. Dotarło do 9 piętra - i podobno na to wyraził zgodę człowiek odpowiedzialny za ochronę przyrody. Ciekawe będzie życie pustułek trzy metry od plątających się ludzi w jaskrawych kostiumach, wiercących, kujących tuż pod gniazdem.
Robotnicy zniknęli już z rusztowania, więc patrzę czy przyleci ptasia mama. Po pół godzinie nadlatuje, zbliża się do gniazda, odlatuje, znów podlatuje - widać, że chyba coś jej nie pasuje. Znika za szpitalem. Po pięciu minutach pojawia się znowu i znów taki niepewny lot do gniazda - podlot, odlot i tym razem jednak wlatuje. Widać, że jest niepewna. A co będzie kiedy na rusztowaniach będą hałaśliwi ludzie?
Miejmy tylko nadzieję, że instynkt macierzyński pustułki zwycięży z ludzką pomysłowością. Zastanawiam się, czy ten kto wydał pozwolenia na te prace przyjdzie i sprawdzi czy pustułki są bezpieczne? W końcu za to bierze pieniądze...